Styczeń 2018 – Fantazmaty

“Fantazmaty” – wyniki konkursu

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Poniżej przedstawiamy 11 osób, których opowiadania uzyskały najwyższe noty od jurorów, tym samym kwalifikując się do wydania w naszej nadchodzącej antologii.

Miejsce 1:

Drakodoncja stosowana, Kamila Dankowska, 41/50

Miejsce 2:

Na obraz i podobieństwo, Krzysztof Rewiuk, 38,75/50

Miejsce 3:

Wieczne życieTomasz Przyłucki 37,5/50

Następna stacja – katastrofaPiotr Gruchalski 37,5/50

Miejsce 5:

Na podobieństwoAlicja Janusz, 36,25/50

Miejsce 6:

Topiel, Natalia Wójcik, 36/50

Miejsce 7:

Lot motyla, Magdalena Świerczek, 35/50

Miejsce 8:

Baśń o Łowcy, Marcin Moń, 34,75/50

Rękojeść z masy perłowej, Maciej Musialik, 34,75/50

Miejsce 10:

Spotkamy się we śnieKrzysztof Adamski, 34,5/50

Jam jest, Michał Sobociński, 34,5/50

Zwycięzcom i wszystkim uczestnikom serdecznie gratulujemy. Informujemy jednocześnie, że publiczna lista pozostałych wyników nie będzie dostępna, można jednak zgłosić się do nas po swój wynik na adres konkurs@fantazmaty.pl, obowiązkowo podając swoje imię i nazwisko oraz tytuł opowiadania.

Jednocześnie zapraszamy do zmagań w kolejnym konkursie, czyli Umieranie to parszywa robota oraz do zapoznania się z naszym poradnikiem zapisywania dialogów.

[/fsn_text][/fsn_column][/fsn_row]

Jak zapisywać dialogi?

Zapisywanie dialogów w praktyce

Rozbudowany i praktyczny poradnik

Autorzy:

Karolina Grzeszczak

Karolina Grzeszczak

Redakcja

Urodzona w 1995 r. w Lublinie. Początkowo wiazała swoją karierę ze sztuką, co zaprowadziło ją do Liceum Plastycznego im. Józefa Chełmońskiego w Nałęczowie, które ukończyła w 2015 r. na profilu Zabawkarstwo. Życie przekonało ją jednak do zmiany zdania i stwierdzenia, że grafika powinna zostać bardziej jej hobby niż sposobem zarabiania na życie, co wyszło z korzyścią dla obu stron. Obecnie studiuje e-edytorstwo i techniki redakcyjne na profilu Wydawnictwo na UMCS-ie w Lublinie, a w przyszłości ma plan pracować przy książkach i ich tworzeniu.

Dawid Wiktorski

Redaktor prowadzący

Rocznik '94, urodzony i mieszkający w Krakowie. Na co dzień zgłębiający tajniki inżynierii materiałowej na Akademii Górniczo-Hutniczej, od lat zawodowo związany z literaturą.

Twórca nieistniejącego już bloga Zaginiony Almanach, wieloletni współpracownik portali zajmujących się fantastyką, między innymi Fantasty czy Gildii. Twórca Szortalowego Zagraniczniaka, później także redaktor prowadzący działu publicystycznego w Szortalu.

Przez ponad rok manager wydawnictwa, odpowiedzialny także za promocję wydawanych książek, obecnie wolny strzelec pracujący jako redaktor. Pomysłodawca i redaktor antologii Geniusze Fantastyki, obecnie redaktor prowadzący projektu FantazmatyCzasami próbuje pisać własne opowiadania, ale notoryczny brak czasu skutecznie mu to uniemożliwia.

Prywatnie miłośnik dobrej herbaty, dobrego piwa, gier komputerowych oraz ostrych brzmień.

Chociaż wydaje się to oczywiste, to jednak wiele osób, szczególnie tych zaczynających swoją przygodę z pisaniem, ma z dialogami problem. Sprawdzenie poprawnego sposobu ich zapisu nie powinno nastręczać dużych trudności,  jednak zbyt często okazuje się to zdecydowanie ponad siły części piszących. :) Poniżej przedstawiamy vademecum. Mamy nadzieję, że po lekturze tego wpisu dialogi przestaną być dla wielu czarną magią.

Oznaczanie dialogów:

Przede wszystkim należy pamiętać o jednym: anglosaski system oznaczania dialogów nie ma żadnego przełożenia na ten stosowany w Polsce, w ogóle nie wzorujcie się na angielskich tekstach, nie stosujcie także polskiego zapisu dialogów, jeśli piszecie po angielsku.

Zacznijmy od tego, że każda nowa wypowiedź (jeśli poprzedzał ją opis) zawsze będzie traktowana jak nowy akapit, oczywiście z użyciem wcięcia akapitowego. Od narracji odróżnia ją jednak półpauza (–), która oznacza, że do czynienia mamy właśnie z wypowiedzią. Warto pamiętać, że można spotkać się jeszcze z pauzą (—), jednak jest ona stosowana już dość rzadko i często przez edytorów starszej daty. Bardzo często nadużywany jest jednak dywiz (-), który w beletrystyce realnie pełni dwie funkcje: łącznika i znaku przeniesienia wyrazu do kolejnego wersu. Absolutnie nie używamy go do zapisywania dialogów!

Dla przykładu:

1) – Poczekaj, rzucę okiem… – Podniósł do ramienia karabin i spojrzał przez lunetę na wiszącą nad basenem tarczę.

2) – Nie ma mowy! – W jej głosie znów pobrzmiewały paniczne nuty. – Żydzi są odpowiedzialni za tę połowę spisków na świecie, której nie kontrolują masoni!

Jak widać, wypowiedź oznaczamy półpauzą, po której widnieje spacja (o czym zaskakująco często się zapomina) i dopiero wtedy umiejscawiamy właściwe słowa. Przykład z pauzą wygląda analogicznie:

3) — Poczekaj, rzucę okiem… — Podniósł do ramienia karabin i spojrzał przez lunetę na wiszącą nad basenem tarczę.

Istnieje jeszcze możliwość połączenia obu znaków edytorskich:

4) — Poczekaj, rzucę okiem… – Podniósł do ramienia karabin i spojrzał przez lunetę na wiszącą nad basenem tarczę.

W tym scenariuszu pauza rozpoczyna wypowiedź, półpauza zaś oddziela ją od didaskaliów. Takie połączenie jest jednak spotykane jeszcze rzadziej, nie jest jednak błędem (ale błędem będzie już używanie zamiennie pauzy i półpauzy).

Warto zwrócić uwagę na jedną pułapkę związaną z użyciem myślników w dialogach. Wygląda to mniej więcej tak:

5) – I nic. – Young wzruszył ramionami – ledwie opanował uśmiech satysfakcji – po czym…

6) – A ja powiedziałem – z moją wrodzoną elegancją i kurtuazją – że może mnie pocałować tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę – powiedział i odpalił cygaro.

W przykładzie mamy wtrącenie w didaskaliach, w zaś bezpośrednio w wypowiedzi bohatera. W obu przypadkach powoduje to nieczytelność tekstu – bardzo prawdopodobnym jest, że czytelnik będzie musiał wracać do przeczytanego właśnie fragmentu, by zrozumieć, co było wypowiedzią, a co towarzyszącymi jej didaskaliami.

Nie ma natomiast przeszkód, by myślników używać normalnie w akapitach, które wypowiedziami nie są – jednak warto pamiętać, że ich nadmiar też nie jest pomocny i jeśli nie musimy ich stosować, to lepiej sięgnąć po stare dobre przecinki, czyli:

7) – I nic. – Young wzruszył ramionami, ledwie opanował uśmiech satysfakcji, po czym…

8) – A ja powiedziałem, z moją wrodzoną elegancją i kurtuazją, że może mnie pocałować tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę – powiedział i odpalił cygaro.

Didaskalia:

Więcej trudności nastręcza jednak sposób zapisywania didaskaliów – nie oszukujmy się, tutaj trzeba trochę praktyki, bo przy bogactwie języka polskiego „wyłapanie” odpowiednich czasowników zajmie chwilę, a to właśnie one są kluczowe. Jak konkretnie będzie to wyglądać?

9) – Książkę ode mnie podarłeś? Prezent?! Ode mnie?! – Starzec aż wzdrygnął się z obrzydzenia.

10) – I nic. – Young wzruszył ramionami.

Powyższy przykład dotyczy didaskaliów, które nie odnoszą się do „sposobu mówienia”. Jak widać, opisują tu fizyczną reakcję bohatera na to, co zobaczył. W tym przypadku didaskalia zawsze rozpoczynamy wielką literą i od podmiotu, również domyślnego, po którym dopiero występuje czasownik. Oczywiście wypowiedź bohatera kończy się kropką, jeśli nie ma po niej innego znaku interpunkcyjnego (jak w przypadku 10).

Szybkie wyjaśnienie istoty podmiotu domyślnego: na jego zastosowanie pozwalają w języku polskim końcówki fleksyjne, przykładowo: „Wystrzeliła z pistoletu”. Wiemy, że musiała być to ona, skoro czasownik kończy się końcówką -a i tym samym zdanie „Ona wystrzeliła z pistoletu” – choć technicznie wciąż poprawne – jest już nieekonomiczne językowo. Jeśli zaimek osobowy nie spełnia innej niż domyślnej funkcji i jednocześnie nie jest niezbędny, to dobrą praktyką będzie jego usunięcie.

Co w sytuacji, gdy didaskalia wyglądają inaczej, na przykład tak:

11) – Książkę ode mnie podarłeś? Prezent?! Ode mnie?! – wrzasnął starzec, wzdrygając się z obrzydzenia.

Tutaj widać, że didaskalia określają już „sposób mówienia”, w tym wypadku wrzask (lista odpowiednich czasowników jest jednak zdecydowanie dłuższa, bo może to być krzyknął, zawołał, powiedział, wydarł się, mruknął, szepnął, ale także wyliczał, szantażował, kusił czy marudził – ale już na przykład westchnięcie nie zawsze jest uznawane za czasownik, który odnosi się do "sposobu mówienia", podobnie jak wszystkie czasowniki oznaczające śmiech (rechotał, zarechotał, zaśmiał się). Oczywiście wyżej wymienione czasowniki to zaledwie niewielka część wszystkich, które oznaczają sposób mówienia). W tym wypadku nie stosujemy kropki kończącej wypowiedź (pozostałe znaki interpunkcyjne w tej sytuacji nie pełnią takiej funkcji), a didaskalia rozpoczynamy od czasownika, po którym pojawia się podmiot. I, jak można się domyślić, czasownik zapisujemy małą literą:

12) – Książkę ode mnie podarłeś? Prezent?! Ode mnie?! – Starzec wrzasnął, wzdrygając się z obrzydzenia.

Tu już mamy do czynienia z wersją niepoprawną, bo didaskalia odnoszą się do sposobu mówienia, musimy więc zastosować konstrukcję czasownik + podmiot oraz małą literę.

Nie może być za łatwo, bo jeden czasownik może pełnić dwie różne funkcje:

13) – Zbliżają się. – Zauważył, że w oddali zalśniły hełmy rycerzy. – Jest ich około dwóch tysięcy.

14) – Mamy kłopoty – zauważył Brian. – Nie mamy wystarczająco wielu ludzi.

Oba powyższe przykłady są poprawne. W 13 bohater zauważył wizualnie, ale już w 14 zwrócił uwagę „słownie”. Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, bo także czasowniki nie oznaczające jednoznacznie mówienia mogą pełnić drugą rolę w narracji, w tym wspomniane wcześniej westchnął, zarechotał, zaśmiał się czy jakakolwiek inna czynność, która wyklucza jednoczesne wykonywanie i mówienie, na przykład:

15) – Gdybym tak miał kilka zer na koncie więcej – westchnął.

16) – To niezwykle zabawne – zarechotał.

W przykład 15 oraz 16 widać zapis, który w teorii jest nieprawidłowy, ale w praktyce... zależy od tego, co chciał przekazać autor. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z wypowiedzią, która może być jednym długim westchnięciem (najlepiej odnieść to do życia codziennego: przecież wzdychanie niekoniecznie musi wiązać się z wydawaniem z siebie przeciągłych westchnięć, można też "mówić wzdychająco". Tego typu zapisy potraktujmy więc jako "komentarz" do wymawianej kwestii, gdybyśmy zastosowali tutaj na przykład zapis z przykładu 13, to dość jasno dalibyśmy do zrozumienia, że najpierw padła wypowiedź, a dopiero potem jej autor zarechotał lub westchnął. To, wbrew pozorom, duża różnica, na którą warto zwrócić uwagę, jeśli zależy nam na oddaniu konkretnych emocji i przekazaniu czytelnikowi pewnych informacji.

Trochę trudniej ma się sprawa z innym rodzajem didaskaliów, czyli przykładami tego typu:

16) – Zamknij się i wsiadaj! – jego głos na pewno nie brzmiał przyjaźnie.

17) – To niemożliwe – chociaż starał się mówić pewnie, wciąż nie był pewny swoich racji.

I tutaj mamy pewien problem: językoznawcy z poradni językowej PWN jednoznacznie wskazują, że takie komentarze do wypowiadanej kwestii powinniśmy zapisywać jak każde inne didaskalia, które nie odnoszą się bezpośrednio do sposobu mówienia (bo nie mamy tu czasownika takiego jak np. powiedział czy krzyknął), z drugiej jednak strony wielu innych językoznawców i redaktorów kwestionuje tę poradę. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zapisać to w ten sposób:

18) – Zamknij się i wsiadaj! – Jego głos na pewno nie brzmiał przyjaźnie.

19) – To niemożliwe. – Chociaż starał się mówić pewnie, wciąż nie był pewny swoich racji.

W praktyce jednak nie uznałbym za błąd, gdyby w tekście pojawił się zapis 18 19, a prawdopodobnie nawet byłbym bardziej przychylny wcześniejszej wersji, choć, gdyby trzymać się bardzo ściśle wytycznych, to trzeba by uznać ten zapis za niepoprawny. Za rozwiązaniem 1819 przemawia fakt, że trudno uznać takie zapiski w didaskaliach za odrębną czynność, która ma miejsce już po wypowiedzi. Podobnie zresztą sprawa ma się z bardzo kłopotliwym usłyszał:

20) – Zamknij się i wsiadaj! – usłyszał nieprzyjazne warknięcie.

Tu znów mamy problem, bo według wytycznych ponownie nie powinniśmy zapisywać tych didaskaliów małą literą, bo w żaden sposób nie oznaczają one "mówienia". Jednak problem z takimi didaskaliami jest inny: jedną z zasad zapisu jest to, że wszystkie fragmenty narracji odnoszące się do innej osoby niż autor wypowiadanej kwestii, powinny być zapisane oddzielnie, przykład poniżej. Jeśli kwestię wypowiada X, a słyszy ją Y, to w teorii w ogóle nie powinniśmy móc zapisać didaskaliów dla "usłyszenia" tuż obok wypowiadanej kwestii, w praktyce jednak estetyka innego rozwiązania byłaby bardzo wątpliwa.

Należy pamiętać, że błędem będzie zapisanie poniższego dialogu w jednej linii!

21) – Zamknij się i wsiadaj! – warknął Adam.

Michał odwrócił się, by spojrzeć napastnikowi w oczy.

– Mówiłem: wsiadaj! – Adam uniósł pięść.

Co zrobić w sytuacji, gdy chcemy zaznaczyć, że jakaś czynność miała miejsce w trakcie wypowiedzi lub ją przerwała? Wystarczy wrzucić didaskalia w środek:

22) – Poczekaj – podniósł do ramienia karabin i przez lunetę spojrzał na wiszącą nad basenem tarczę – rzucę okiem.

Konstrukcja przypomina wspominane wcześniej wtrącenie. W tym przypadku didaskalia zapisujemy zawsze małą literą, nie stosujemy też kropek po pierwszej części wypowiedzi. Jeśli didaskalia pojawiają się w miejscu, gdzie normalnie pojawiłby się przecinek, to nie dodajemy już tego znaku interpunkcyjnego. W przypadku 22, gdyby nie didaskalia, pojawiłby się on po „Poczekaj”.

Czasami zdarzają się sytuacje, w których nasz opis lub didaskalia przechodzą w nową wypowiedź. Jeśli to opis, to będzie to wyglądać tak:

23) Nie mogąc znieść narastającej ciszy, Marek wstał i wyznał:

– To była moja wina!

Jeśli jednak to didaskalia kończą się przejściem w wypowiedź, to zastosujemy taką konstrukcję (oczywiście pod warunkiem, że to wypowiedź tego samego bohatera):

24) – Poczekaj. – Podniósł do ramienia karabin i przez lunetę spojrzał na wiszącą nad basenem tarczę, po czym mruknął: – Rzucę okiem.

A co zrobić w wypadku, gdy wypowiedź bohatera ciągnie się i ciągnie już na dwie strony, a prawdy objawione przez niego wypowiadane nie chcą się skończyć? Wtedy stosujemy nowe akapity dla odróżnienia nowej myśli, ale nie dodajemy nowego myślnika na początku. Ciągniemy nową wypowiedź:

25) – …i wtedy powiedział mi, że już nigdy nie będzie tak samo, jak było, gdy zwiedzaliśmy całymi dniami Paryż, gdy mówił mi rzeczy, których nigdy nie mówił nikomu innemu, gdy patrzył na mnie tak, jakby nikogo innego nie było wokół nas. To wszystko odeszło i już nie wróci, tak powiedział.

Powinien trafić do piekła za każde kłamstwo, które przeszło przez jego usta. Za każdą pustą obietnicę, którą mi złożył i za każdy fałszywy uśmiech, który posłał w moją stronę. A ja…

A ja, głupia, powinnam przestać wzdychać do jego zdjęcia, a nie zamykać je w medalionie i trzymać przy swoim sercu każdego dnia.

Należy jednak zaznaczyć, że ten zapis budzi dość dużo kontrowersji i przez część osób uznawany jest za niepoprawny. Tym samym dobrze używać go w ostateczności, jeśli naprawdę nie możemy przedzielić takiego monologu wtrąceniami innych bohaterów czy innymi fragmentami tekstu.

Oczywiście w wypowiedziach każdy zwrot adresatywny (także wołacze) oddzielamy przecinkami z obu stron, chyba że stoi na końcu lub początku zdania, wtedy tylko z jednej:

26) – Adaś, ty to jesteś gość!

27) – Wszystko już gotowe, panie prezydencie.

Zapis myśli bohaterów:

Zapisanie myśli bohaterów jest już trochę trudniejszym zadaniem, bo w języku polskim nie istnieją zasady, które narzucałyby jeden konkretny sposób. Tym samym w przypadku tego elementu kluczowa jest konsekwencja, bo sposoby bywają już naprawdę różne i tak naprawdę zależą od tego, co piszemy.

Poniżej kilka przykładowych sposobów. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć własne wyróżnianie myśli, należy jednak pamiętać, że nie powinno używać się jednocześnie kursywy i cudzysłowu – zasady mówią, że używamy wyłącznie jednego sposobu wyróżnienia jednocześnie.

28) Twoje zbiry – pomyślał Graham. Za kilka minut już mnie tam nie będzie.

29) Twoje zbiry, pomyślał Graham. Za kilka minut już mnie tam nie będzie.

30) Twoje zbiry – pomyślał Graham. Za kilka minut już mnie tam nie będzie.

31) „Twoje zbiry”, pomyślał Graham. „Za kilka minut już mnie tam nie będzie”.

32) „Twoje zbiry” – pomyślał Graham. „Za kilka minut już mnie tam nie będzie”.

33) – „Twoje zbiry” – pomyślał Graham. – „Za kilka minut już mnie tam nie będzie”.

Jest tego całkiem sporo i tak naprawdę trudno wskazać jedną, najbardziej uniwersalną metodę. Są osoby, które preferują wersję 29, inni dosłownie jej nienawidzą, celując w jakąkolwiek opcję, która pozwoli im na szybkie zauważenie myśli bohaterów w tekście. Osobiście nie polecam wersji 3132 oraz 33 z bardzo prostego względu – wymagają one użycia cudzysłowów, które w tekstach pełnią też inną funkcję, w efekcie czego ten znak interpunkcyjny jest bardzo mocno nadużywany.

Newsletter

Kontakt

Powiedz o nas znajomym

Jesteśmy dla wszystkich