O projekcie

Niekoniecznie piękny jesienny dzień – już nie pamiętam, w jaki sposób wpadłem na pomysł stworzenia darmowej e-antologii dla czytelników z okazji urodzin wydawnictwa. Pamiętam jednak, że projekt był od początku obliczony jako drobnostka, która nie tylko zbierze sobie niewielu chętnych, ale i raczej nie zdobędzie większego zainteresowania.

Cholera, jak ja lubię się mylić.

Efektem tej pomyłki byli Geniusze fantastyki, antologia dla czytelników mojego ówczesnego pracodawcy, wydawnictwa Genius Creations. Trzy szalone miesiące morderczej pracy, jednoczesne załatwianie miliona spraw i planowanie dwóch milionów. Ale jest, udało się – naprawdę trudno wyrazić słowami uczucia, które towarzyszyły mi w dniu premiery, gdy uświadomiłem sobie, że zdołaliśmy w kilkadziesiąt osób stworzyć ogromną, bardzo przyjemną antologię dla każdego miłośnika fantastyki.

Bardzo szybko pojawił się pomysł kontynuacji, jednak, nie oszukujmy się, byliśmy zmęczeni tempem prac z ostatnich miesięcy. Wydawałoby się, że idea umarła śmiercią naturalną. Jak jednak widać, nie do końca.

Geniusze fantastyki dali nam wszystkim ogromne doświadczenie w pracy nad takimi projektami – nie bez znaczenia był także ogromny feedback od autorów i czytelników, co zaowocowało niniejszą duchową kontynuacją projektu: Fantazmatami.

Założenia antologii nie różnią się w żaden sposób od tych, które przyświecały nam przy pracach nad Geniuszami fantastyki: po raz kolejny pragniemy oddać w wasze ręce porcję porządnej fantastycznej lektury, a także pozwolić kilku z wam na zdobycie swojej szansy na debiut w gronie bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek po piórze. Ile zażądamy za sutą garść fantastycznych opowieści?

Ani złotówkiFantazmaty są projektem non-profit i nie zarobimy na tym nawet na triumfalny kufel piwa. Jednak jest pewien haczyk – nie robimy tego bezinteresownie. Naszą intencją jest pokazanie jak najszerszemu gronu odbiorców, że polska fantastyka wcale nie jest w niczym gorsza od zagranicznych odpowiedników. Przy okazji pragniemy także zapoznać was z twórczością niekoniecznie znanych wam wcześniej twórców, którzy jednak wcale nie wypadli sroce spod ogona.

Dawid „Fenrir” Wiktorski