Ekonomia językowa

Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. / Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem.

Autorzy:

Izabela Ryżek

Izabela Ryżek

Redaktor, sekretarz konkursów

Studiowałam archeologię, ale nasze drogi w końcu się rozeszły. Bloguję, gram, czytam, oglądam. Prawdopodobnie nie starczy mi życia na nadrobienie papierowo-ekranowych zaległości. Kocham fantastykę, kryminały, thrillery. Gdybym mogła być postacią z gry, byłabym Bulbasaurem.

Dawid Wiktorski

Redaktor prowadzący, redaktor, webmaster

Rocznik '94, urodzony i mieszkający w Krakowie. Na co dzień zgłębiający tajniki inżynierii materiałowej na Akademii Górniczo-Hutniczej, od lat zawodowo związany z literaturą.

Twórca nieistniejącego już bloga Zaginiony Almanach, wieloletni współpracownik portali zajmujących się fantastyką, między innymi Fantasty czy Gildii. Twórca Szortalowego Zagraniczniaka, później także redaktor prowadzący działu publicystycznego w Szortalu.

Przez ponad rok manager wydawnictwa, odpowiedzialny także za promocję wydawanych książek, obecnie wolny strzelec pracujący jako redaktor. Pomysłodawca i redaktor antologii Geniusze Fantastyki, obecnie redaktor prowadzący projektu FantazmatyCzasami próbuje pisać własne opowiadania, ale notoryczny brak czasu skutecznie mu to uniemożliwia.

Prywatnie miłośnik dobrej herbaty, dobrego piwa, gier komputerowych oraz ostrych brzmień.

Chociaż brzytwa Ockhama nie jest tworem nowym (bo liczy sobie kilkaset lat), to jej początków możemy dopatrywać się już w starożytności (założenia zasady ekonomii myślenia Platona czy Arystotelesa), w filozofii średniowiecznej (Bonawentura, Jan Duns Szkot), aż w końcu William Ockham zradykalizował te poglądy i uczynił je istotnym elementem swojej filozofii. Co ciekawe, samo sformułowanie „brzytwa Ockhama” pojawiło się dopiero kilkaset lat po śmierci filozofa (w 1347 roku). Sformułowanie zostało ukute przez Liberta Froidmonta (naukowca i teologa). Słowo „brzytwa” wzięło się najprawdopodobniej stąd, że Ockham posługiwał się tym założeniem równie precyzyjnie i często niczym brzytwą. Zasada ta miała być narzędziem krytyki nadmiernie rozbudowanych, spekulatywnych systemów nauczania i ogólnego uprawiania nauki na średniowiecznych uniwersytetach. Obecnie sprawdza się zarówno w naukach ścisłych, jak i humanistycznych.

Brzmi to z pewnością mądrze, jak jednak ma się do tego, czym zajmuje się na co dzień, czyli pisaniem i pracą nad tekstem?

Nie bez powodu brzytwa Ockhama to inaczej zasada ekonomii lub ekonomii myślenia, czyli dążenia do prostoty – mówiąc inaczej: nie należy niepotrzebnie komplikować sobie życia, jeśli nie jest to absolutnie koniecznie (a w 99,99% wypadków nie jest). Jeszcze inne słowo, którego można użyć, to parsymonia: najprostszy przebieg wydarzeń jest tym najbardziej prawdopodobnym.

Brzytwa Ockhama

Na samym początku oczywiście należy zaznaczyć jedną rzecz: poniższe uwagi i analizy są całkowicie subiektywne i nie trzeba się z nimi zgadzać, z pewnością warto jednak zwrócić uwagę na pewien trend w poprawkach. Posłużymy się przykładami dosłownie z życia wziętymi (czyli takimi, z którymi mieliśmy do czynienia). Ważna informacja: prezentowane fragmenty są w wersji „surowej”, mogą więc zawierać różnorakie błędy. Należy też pamiętać, że rozpatrujemy tylko sytuacje, gdy pozornie nieważna informacja nie okaże się kluczowa na przykład rozdział czy stronę dalej (zasada Strzelby Czechowa). Jeśli na przykład kubek na biurku bohatera odegra istotną rolę na drugim końcu powieści, informacja o jego obecności nie jest rzeczą zbędną!

Zaznaczamy też, że część przykładów jest celowo przejaskrawiona.

Pierwszy, dość niepozorny fragment:

Deszcz dudnił o zrobiony z desek dach przybudówki.

Zdanie jest dość krótkie i przekazuje nam informację o marnej pogodzie. Wydawałoby się, że trudno zawrzeć tutaj niepotrzebne informacje, jeśli jednak przyjrzymy się temu zdaniu bliżej, widzimy informację, że dach przybudówki został zrobiony z desek. Czy informacja ta jest kluczowa w tej scenie? Zdecydowanie nie, sam fakt, z czego został zbudowany dach, nie zmienia tutaj zupełnie nic. Dlaczego więc nie skrócić zdania do:

Deszcz dudnił o dach przybudówki.

W ten sposób zachowaliśmy ważną informację i jednocześnie skróciliśmy zdanie o blisko 1/3. Inny, bardziej przejaskrawiony przykład, wygląda następująco:

Gdzieś w rogu słychać było delikatne pulsowanie cieknącej wody.

Tu akurat znajdujemy się na dość grząskim gruncie, bo zmiany mogą dotyczyć raczej stylistyki zdania, jednak, patrząc na resztę tekstu, można śmiało założyć, że autora po prostu poniosła wyobraźnia i tego typu fragmenty nie są istotnym elementem jego dzieła. Spróbujmy więc przebudować zdanie:

Gdzieś z rogu pomieszczenia dobiegał odgłos kapania.

Fragment znowu został skrócony, pozbyliśmy się zupełnie niepotrzebnej poetyckości i przy okazji doprecyzowaliśmy informację, gdzie w tym momencie znajdował się narrator: wewnątrz przybudówki. Kapanie jednoznacznie wskazuje, że dach był nieszczelny, informacja o „pulsowaniu” jest niepotrzebna (bo kapanie przekazuje nam najważniejszą informację, że woda wcale nie lała się ciurkiem).

Teraz zaś pora na bardziej ekstremalny przypadek:

Siostra wspięła się po wygiętych w półkole schodach na piętro, gdzie znajdowały się pokoje dziewcząt. Kilka lampek paliło się w długim korytarzu, niewiele wnosząc w wieczorny półmrok. Gdy zapadnie noc, staną się niezbędne, na razie jednak wyglądały bardziej na ozdoby. Drzwi do pokojów znajdowały się tylko po jednej stronie korytarza, przeciwna ściana była bowiem ścianą budynku, o czym świadczyło kilka wąskich okien, przez które teraz od czasu do czasu wpadał podmuch wiatru niosący strugi deszczu.

Pięć i pół linijki tekstu, które do tekstu wnoszą... w zasadzie to nic. Pierwsze zdanie jest kluczowe, bo narrator przekazuje nam informację, kto i co robi (w tym przypadku siostra idzie do swoich podopiecznych). Drugie zdanie można potraktować dwojako, zarówno usunąć (bo informacja o porze dnia pojawiła się wcześniej), jak i zostawić do zbudowania lepszego nastroju ponurego, deszczowego dnia. Czy jest nam potrzebna informacja o tym, że lampki będą niezbędne, gdy zapadnie mrok (a zastanówmy się nawet, czy autor nie zaprzecza sam sobie, traktując lampki jako ozdobę, chociaż zapadała już wyraźna ciemność)? Podobnie czy trzeba informacji o tym, jak rzeczywiście wyglądała przybudówka, jeśli nie jest to informacja istotna w całej scenie, a my potrzebujemy realnie informacji tylko o tym, gdzie znajdowała się siostra? Zdecydowanie nie, spróbujmy zatem skrócić fragment:

Siostra wspięła się po schodach na piętro, gdzie znajdowały się pokoje dziewcząt. Kilka lampek paliło się w długim korytarzu, wnosząc niewiele światła w wieczorny półmrok.

Kolejny, krótszy i niepozorny przykład:

Niezgrabnie przykrył je odwróconymi do góry dnem czareczkami...

Wiemy, że czarka (czy też w tym przypadku: „czareczka”) to naczynie. Oczywiście różnią się one kształtem i niektóre mogą mieć półokrągłą podstawkę, tutaj jednak przykrywany element jest na tyle duży, że śmiało możemy założyć, że postawienie naczynia na nim nie pomogłoby w ukryciu konkretnego przedmiotu. Dlaczego więc nie skrócić fragmentu do takiej postaci:

Niezgrabnie przykrył je czareczkami...

Czytelnik bez problemu zwizualizuje sobie całą scenę, a my jednocześnie odchudzimy tekst o kolejne kilkanaście niepotrzebnych znaków.

Bardziej oczywisty przykład niepotrzebnego „bogactwa”:

– Statystycznie rzecz ujmując, to wychodząc na spacer z psem macie po trzy nogi.

Czy pies na spacerze ma dodatkowe nogi, które należałoby uwzględnić przy takich „obliczeniach”? Niespecjalnie, pies na spacerze nie różni się (przynajmniej fizycznie) od psa nie będącego na spacerze, dokonajmy więc odpowiedniej korekty:

– Statystycznie rzecz ujmując, ty i twój pies macie po trzy nogi.

Poniżej zaś znajduje się przykład klasycznego nadmiaru informacji w narracji, w tym przypadku dotyczący postaci, która jest dosłownie elementem tła, a jej rola (i ubiór) nie są iczym nawet mało ważnym w całej opowieści:

– Śpieszy nam się! Idź i powiedz swojemu szefowi, że przyjechał ten, na kogo czeka – zawołał twardym, stanowczym tonem, wwiercając się spojrzeniem w facjatę zakutego w hełm żołdaka. Nawet nie zastanawiał się, dlaczego mężczyzna na skórzany, żółto-purpurowy kaftan założony ma napierśnik ze zbroi płytowej, jako jedyny element mocniejszego pancerza. Zapewne resztę zbroi przepił gdzieś w oberży, a to, co zostało wystawiał na pokaz. Jedyną posiadaną przez niego bronią, która służyła mu również za podpórkę, był stary muszkiet z ostrzem zaczepionym pod lufą.

Strażnik pojawia się na początku opowiadania i jego rolą jest tak naprawdę zaanonsowanie przybyłego. Nie dochodzi do żadnej zażartej wymiany zdań, bójki czy nawet sugestii co do dalszych losów opowieści. Czy jest więc sens tak szczegółowo opisywać jego postać? Nie.

– Śpieszy nam się! Idź i powiedz swojemu szefowi, że przyjechał ten, na kogo czeka – zawołał twardo.

Druga, bardziej rozbudowana wersja, może wyglądać tak:

– Śpieszy nam się! Idź i powiedz swojemu szefowi, że przyjechał ten, na kogo czeka – zawołał twardo. Jedyną bronią strażnika, służącą mu również za podpórkę, był stary muszkiet.

Jeśli autor chciałby zaznaczyć, że sam strażnik był personą raczej miałką i niezbyt niebezpieczną, dobrze zachować informację o muszkiecie (czyli broni absurdalnie niecelnej i niepraktycznej). Oczywiście warto też zwrócić uwagę na ostrze zaczepione pod lufą – to niezbyt szczęśliwe rozwiązanie, jeśli broń służyła za podpórkę. 🙂

Kolejny przykład:

– Spałaś tak długo, że to powinno ci spokojnie wystarczyć na regenerację.

W powyższej wypowiedzi problemem jest nawet nie tyle brak ekonomii, co fakt, że kwestia ta wypada wybitnie nienaturalnie (zastanówcie się, czy w codziennym życiu zwrócicie się do kogoś w stylu „Czy możesz przygotować mi ten aromatyczny napój z palonych i mielonych ziaren kawowca?” czy może raczej będzie to coś w stylu „Zrobisz mi kawę?”). Naprawić ten problem można bardzo szybko:

– Spałaś wystarczająco długo.

Wypowiedź bohatera jednocześnie stała się bardziej naturalna (przekazywana informacja jest krótka i zwięzła, a czytelnikowi nie trzeba podsuwać dosłownie wszystkiego pod nos), a sam dialog skrócony.

Inny przykład niepotrzebnych informacji?

– W mieście doszło do zdrady – powiedział rano po nabożeństwie. Miał na sobie prostą, zakonną szatę w kolorze brązowym.

Czy powyżej informacja o kolorze szaty (czy w ogóle o fakcie, że miał na sobie szatę zakonną) jest potrzebna? Zdecydowanie nie.

– W mieście doszło do zdrady – powiedział rano po nabożeństwie.

Zastosowanie ekonomii językowej, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwe, szczególnie przy tworzeniu własnego tekstu. Przede wszystkim najważniejszym problemem jest fakt, że wszystko zależy zarówno od kontekstu, jak i stylu, w jakim chcemy przekazać konkretne informacje (zaznaczamy jednak, że silenie się na niepotrzebną poetyckość w 99,99% przypadków da efekt odwrotny od zamierzonego). Przede wszystkim, raczej nie warto zajmować się tym przy samym pisaniu – surową wersję tekstu należy potraktować raczej jak diament, który dopiero oszlifujemy do formy brylantu. Wtedy warto przyjrzeć się po kolei każdej linijce tekstu i pomyśleć, czy informacje, które chcemy przekazać czytelnikowi, są w ogóle potrzebne lub czy nie da się uczynić tego w prostszej, bardziej przejrzystej formie. Pozwoli to nie tylko na skrócenie tekstu (w bardziej ekstremalnych przypadkach nawet o kilkanaście procent), ale głównie na skondensowanie narracji i sprawienie, że czytelnik nie będzie musiał przy lekturze zwracać uwagi na niepotrzebne rzeczy, które nie służą niczemu poza rozepchaniem tekstu.

“Fantazmaty” – wyniki konkursu

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Poniżej przedstawiamy 11 osób, których opowiadania uzyskały najwyższe noty od jurorów, tym samym kwalifikując się do wydania w naszej nadchodzącej antologii.

Miejsce 1:

Drakodoncja stosowana, Kamila Dankowska, 41/50

Miejsce 2:

Na obraz i podobieństwo, Krzysztof Rewiuk, 38,75/50

Miejsce 3:

Wieczne życieTomasz Przyłucki 37,5/50

Następna stacja – katastrofaPiotr Gruchalski 37,5/50

Miejsce 5:

Na podobieństwoAlicja Janusz, 36,25/50

Miejsce 6:

Topiel, Natalia Wójcik, 36/50

Miejsce 7:

Lot motyla, Magdalena Świerczek, 35/50

Miejsce 8:

Baśń o Łowcy, Marcin Moń, 34,75/50

Rękojeść z masy perłowej, Maciej Musialik, 34,75/50

Miejsce 10:

Spotkamy się we śnieKrzysztof Adamski, 34,5/50

Jam jest, Michał Sobociński, 34,5/50

Zwycięzcom i wszystkim uczestnikom serdecznie gratulujemy. Informujemy jednocześnie, że publiczna lista pozostałych wyników nie będzie dostępna, można jednak zgłosić się do nas po swój wynik na adres konkurs@fantazmaty.pl, obowiązkowo podając swoje imię i nazwisko oraz tytuł opowiadania.

Jednocześnie zapraszamy do zmagań w kolejnym konkursie, czyli Umieranie to parszywa robota oraz do zapoznania się z naszym poradnikiem zapisywania dialogów.

[/fsn_text][/fsn_column][/fsn_row]

Jak zapisywać dialogi?

Zapisywanie dialogów w praktyce

Czyli nie taki krótki poradnik

Autorzy

Karolina Grzeszczak

Karolina Grzeszczak

Redaktor

Urodzona w 1995 r. w Lublinie. Początkowo wiazała swoją karierę ze sztuką, co zaprowadziło ją do Liceum Plastycznego im. Józefa Chełmońskiego w Nałęczowie, które ukończyła w 2015 r. na profilu Zabawkarstwo. Życie przekonało ją jednak do zmiany zdania i stwierdzenia, że grafika powinna zostać bardziej jej hobby niż sposobem zarabiania na życie, co wyszło z korzyścią dla obu stron. Obecnie studiuje e-edytorstwo i techniki redakcyjne na profilu Wydawnictwo na UMCS-ie w Lublinie, a w przyszłości ma plan pracować przy książkach i ich tworzeniu.

Dawid Wiktorski

Redaktor prowadzący, redaktor, webmaster

Rocznik '94, urodzony i mieszkający w Krakowie. Na co dzień zgłębiający tajniki inżynierii materiałowej na Akademii Górniczo-Hutniczej, od lat zawodowo związany z literaturą.

Twórca nieistniejącego już bloga Zaginiony Almanach, wieloletni współpracownik portali zajmujących się fantastyką, między innymi Fantasty czy Gildii. Twórca Szortalowego Zagraniczniaka, później także redaktor prowadzący działu publicystycznego w Szortalu.

Przez ponad rok manager wydawnictwa, odpowiedzialny także za promocję wydawanych książek, obecnie wolny strzelec pracujący jako redaktor. Pomysłodawca i redaktor antologii Geniusze Fantastyki, obecnie redaktor prowadzący projektu FantazmatyCzasami próbuje pisać własne opowiadania, ale notoryczny brak czasu skutecznie mu to uniemożliwia.

Prywatnie miłośnik dobrej herbaty, dobrego piwa, gier komputerowych oraz ostrych brzmień.

Chociaż wydaje się to oczywiste, to jednak wiele osób, szczególnie tych zaczynających swoją przygodę z pisaniem, ma z dialogami problem. Sprawdzenie poprawnego sposobu ich zapisu nie powinno nastręczać dużych trudności,  jednak zbyt często okazuje się to zdecydowanie ponad siły części piszących. :) Poniżej przedstawiamy vademecum. Mamy nadzieję, że po lekturze tego wpisu dialogi przestaną być dla wielu czarną magią.

Oznaczanie dialogów

Przede wszystkim należy pamiętać o jednym: anglosaski system oznaczania dialogów nie ma żadnego przełożenia na ten stosowany w Polsce, w ogóle nie wzorujcie się na angielskich tekstach, nie stosujcie także polskiego zapisu dialogów, jeśli piszecie po angielsku.

Zacznijmy od tego, że każda nowa wypowiedź (jeśli poprzedzał ją opis) zawsze będzie traktowana jak nowy akapit, czyli z użyciem wcięcia akapitowego. Od narracji odróżnia ją jednak półpauza (–), która oznacza, że do czynienia mamy właśnie z wypowiedzią. Warto pamiętać, że można spotkać się jeszcze z pauzą (—), jednak jest ona stosowana już bardzo rzadko i często przez edytorów starszej daty. Bardzo często nadużywany jest jednak dywiz (-), który w beletrystyce realnie pełni dwie funkcje: łącznika i znaku przeniesienia wyrazu do kolejnego wersu.

Dla przykładu:

1) – Poczekaj, rzucę okiem… – Podniósł do ramienia karabin i spojrzał przez lunetę na wiszącą nad basenem tarczę.

2) – Nie ma mowy! – W jej głosie znów pobrzmiewały paniczne nuty. – Żydzi są odpowiedzialni za tę połowę spisków na świecie, której nie kontrolują masoni!

Jak widać, wypowiedź oznaczamy półpauzą, po której widnieje spacja (o czym zaskakująco często się zapomina) i dopiero wtedy umiejscawiamy właściwe słowa. Przykład z pauzą wygląda analogicznie:

3) — Poczekaj, rzucę okiem… — Podniósł do ramienia karabin i spojrzał przez lunetę na wiszącą nad basenem tarczę.

Istnieje jeszcze możliwość połączenia obu znaków edytorskich:

4) — Poczekaj, rzucę okiem… – Podniósł do ramienia karabin i spojrzał przez lunetę na wiszącą nad basenem tarczę.

W tym scenariuszu pauza rozpoczyna wypowiedź, półpauza zaś oddziela ją od didaskaliów. Takie połączenie jest jednak spotykane jeszcze rzadziej, nie jest jednak błędem (ale błędem będzie już używanie zamiennie pauzy i półpauzy).

Warto zwrócić uwagę na jedną pułapkę związaną z użyciem myślników w dialogach. Wygląda to mniej więcej tak:

5) – I nic. – Young wzruszył ramionami – ledwie opanował uśmiech satysfakcji – po czym…

6) – A ja powiedziałem – z moją wrodzoną elegancją i kurtuazją – że może mnie pocałować tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę – powiedział i odpalił cygaro.

W przykładzie 5 mamy wtrącenie w didaskaliach, w 6 zaś bezpośrednio w wypowiedzi bohatera. W obu przypadkach powoduje to nieczytelność tekstu – bardzo prawdopodobnym jest, że czytelnik będzie musiał wracać do przeczytanego właśnie fragmentu, by zrozumieć, co było wypowiedzią, a co towarzyszącymi jej didaskaliami.

Nie ma natomiast przeszkód, by myślników używać normalnie w akapitach, które wypowiedziami nie są – jednak warto pamiętać, że ich nadmiar też nie jest pomocny i jeśli nie musimy ich stosować, to lepiej sięgnąć po stare dobre przecinki, czyli:

7) – I nic. – Young wzruszył ramionami, ledwie opanował uśmiech satysfakcji, po czym…

8) – A ja powiedziałem, z moją wrodzoną elegancją i kurtuazją, że może mnie pocałować tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę – powiedział i odpalił cygaro.

Didaskalia

Więcej trudności nastręcza jednak sposób zapisywania didaskaliów – nie oszukujmy się, tutaj trzeba trochę praktyki, bo przy bogactwie języka polskiego „wyłapanie” odpowiednich czasowników zajmie chwilę, a to właśnie one są kluczowe. Jak konkretnie będzie to wyglądać?

9) – Książkę ode mnie podarłeś? Prezent?! Ode mnie?! – Starzec aż wzdrygnął się z obrzydzenia.

10) – I nic. – Young wzruszył ramionami.

Powyższy przykład dotyczy didaskaliów, które nie odnoszą się do „sposobu mówienia”. Jak widać, opisują tu fizyczną reakcję bohatera na to, co zobaczył. W tym przypadku didaskalia zawsze rozpoczynamy wielką literą i od podmiotu, również domyślnego, po którym dopiero występuje czasownik. Oczywiście wypowiedź bohatera kończy się kropką, jeśli nie ma po niej innego znaku interpunkcyjnego (jak w przypadku 10).

Szybkie wyjaśnienie istoty podmiotu domyślnego: na jego zastosowanie pozwalają w języku polskim końcówki fleksyjne, przykładowo: „Wystrzeliła z pistoletu”. Wiemy, że musiała być to ona, skoro czasownik kończy się końcówką -a i tym samym zdanie „Ona wystrzeliła z pistoletu” – choć technicznie wciąż poprawne – jest już nieekonomiczne językowo. Jeśli zaimek osobowy nie spełnia innej niż domyślnej funkcji i jednocześnie nie jest niezbędny, to dobrą praktyką będzie jego usunięcie.

Co w sytuacji, gdy didaskalia wyglądają inaczej, na przykład tak:

11) – Książkę ode mnie podarłeś? Prezent?! Ode mnie?! – wrzasnął starzec, wzdrygając się z obrzydzenia.

Tutaj widać, że didaskalia określają już „sposób mówienia”, w tym wypadku wrzask (lista odpowiednich czasowników jest jednak zdecydowanie dłuższa, bo może to być krzyknął, zawołał, powiedział, wydarł się, mruknął, szepnął, ale także wyliczał, szantażował, kusił czy marudził – ale już na przykład westchnięcie nie jest uznawane za czasownik, który odnosi się do "sposobu mówienia", podobnie jak wszystkie czasowniki oznaczające śmiech (rechotał, zarechotał, zaśmiał się). Oczywiście wyżej wymienione czasowniki to zaledwie niewielka część wszystkich, które oznaczają sposób mówienia). W tym wypadku nie stosujemy kropki kończącej wypowiedź (pozostałe znaki interpunkcyjne w tej sytuacji nie pełnią takiej funkcji), a didaskalia rozpoczynamy od czasownika, po którym pojawia się podmiot. I, jak można się domyślić, czasownik zapisujemy małą literą.

12) – Książkę ode mnie podarłeś? Prezent?! Ode mnie?! – Starzec wrzasnął, wzdrygając się z obrzydzenia.

Tu już mamy do czynienia z wersją niepoprawną, bo didaskalia odnoszą się do sposobu mówienia, musimy więc zastosować konstrukcję czasownik + podmiot oraz małą literę.

Nie może być za łatwo, bo jeden czasownik może pełnić dwie różne funkcje:

13) – Zbliżają się. – Zauważył, że w oddali zalśniły hełmy rycerzy. – Jest ich około dwóch tysięcy.

14) – Mamy kłopoty – zauważył Brian. – Nie mamy wystarczająco wielu ludzi.

Oba powyższe przykłady są poprawne. W 13 bohater zauważył wizualnie, ale już w 14 zwrócił uwagę „słownie”.

Co zrobić w sytuacji, gdy chcemy zaznaczyć, że jakaś czynność miała miejsce w trakcie wypowiedzi lub ją przerwała? Wystarczy wrzucić didaskalia w środek:

15) – Poczekaj – podniósł do ramienia karabin i przez lunetę spojrzał na wiszącą nad basenem tarczę – rzucę okiem.

Konstrukcja przypomina wspominane wcześniej wtrącenie. W tym przypadku didaskalia zapisujemy zawsze małą literą, nie stosujemy też kropek po pierwszej części wypowiedzi. Jeśli didaskalia pojawiają się w miejscu, gdzie normalnie pojawiłby się przecinek, to nie dodajemy już tego znaku interpunkcyjnego. W przypadku 15, gdyby nie didaskalia, pojawiłby się on po „Poczekaj”.

Czasami zdarzają się sytuacje, w których nasz opis lub didaskalia przechodzą w nową wypowiedź. Jeśli to opis, to będzie to wyglądać tak:

16) Nie mogąc znieść narastającej ciszy, Marek wstał i wyznał:

– To była moja wina!

Jeśli jednak to didaskalia kończą się przejściem w wypowiedź, to zastosujemy taką konstrukcję (oczywiście pod warunkiem, że to wypowiedź tego samego bohatera):

17) – Poczekaj. – Podniósł do ramienia karabin i przez lunetę spojrzał na wiszącą nad basenem tarczę, po czym mruknął: – Rzucę okiem.

A co zrobić w wypadku, gdy wypowiedź bohatera ciągnie się i ciągnie już na dwie strony, a prawdy objawione przez niego wypowiadane nie chcą się skończyć? Wtedy stosujemy nowe akapity dla odróżnienia nowej myśli, ale nie dodajemy nowego myślnika na początku. Ciągniemy nową wypowiedź:

18) – …i wtedy powiedział mi, że już nigdy nie będzie tak samo, jak było, gdy zwiedzaliśmy całymi dniami Paryż, gdy mówił mi rzeczy, których nigdy nie mówił nikomu innemu, gdy patrzył na mnie tak, jakby nikogo innego nie było wokół nas. To wszystko odeszło i już nie wróci, tak powiedział.

Powinien trafić do piekła za każde kłamstwo, które przeszło przez jego usta. Za każdą pustą obietnicę, którą mi złożył i za każdy fałszywy uśmiech, który posłał w moją stronę. A ja…

A ja, głupia, powinnam przestać wzdychać do jego zdjęcia, a nie zamykać je w medalionie i trzymać przy swoim sercu każdego dnia.

Należy jednak zaznaczyć, że ten zapis budzi dość dużo kontrowersji i przez część osób uznawany jest za niepoprawny. Tym samym dobrze używać go w ostateczności, jeśli naprawdę nie możemy przedzielić takiego monologu wtrąceniami innych bohaterów czy innymi fragmentami tekstu.

Oczywiście w wypowiedziach każdy zwrot adresatywny (także wołacze) oddzielamy przecinkami z obu stron, chyba że stoi na końcu lub początku zdania, wtedy tylko z jednej.

19) – Adaś, ty to jesteś gość!

20) – Wszystko już gotowe, panie prezydencie.

Myśli bohaterów

Zapisanie myśli bohaterów jest już trochę trudniejszym zadaniem, bo w języku polskim nie istnieją zasady, które narzucałyby jeden konkretny sposób. Tym samym w przypadku tego elementu kluczowa jest konsekwencja, bo sposoby bywają już naprawdę różne i tak naprawdę zależą od tego, co piszemy.

Poniżej kilka przykładowych sposobów. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć własne wyróżnianie myśli, należy jednak pamiętać, że nie powinno używać się jednocześnie kursywy i cudzysłowu – zasady mówią, że używamy wyłącznie jednego sposobu wyróżnienia jednocześnie.

21) Twoje zbiry – pomyślał Graham. Za kilka minut już mnie tam nie będzie.

22) Twoje zbiry, pomyślał Graham. Za kilka minut już mnie tam nie będzie.

23) Twoje zbiry – pomyślał Graham. Za kilka minut już mnie tam nie będzie.

24) „Twoje zbiry”, pomyślał Graham. „Za kilka minut już mnie tam nie będzie”.

25) „Twoje zbiry” – pomyślał Graham. „Za kilka minut już mnie tam nie będzie”.

26) – „Twoje zbiry” – pomyślał Graham. – „Za kilka minut już mnie tam nie będzie”.

Jest tego całkiem sporo i tak naprawdę trudno wskazać jedną, najbardziej uniwersalną metodę. Są osoby, które preferują wersję 22, inni dosłownie jej nienawidzą, celując w jakąkolwiek opcję, która pozwoli im na szybkie zauważenie myśli bohaterów w tekście. Osobiście nie polecam wersji 2425 oraz 26 z bardzo prostego względu – wymagają one użycia cudzysłowów, które w tekstach pełnią też inną funkcję, w efekcie czego ten znak interpunkcyjny jest bardzo mocno nadużywany.

Co dalej z Fantazmatami?

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Przez długi czas trudno było nam powiedzieć, co dalej – plany były bardzo różne, wszystkie zakładały jednak wcześniej stworzenie zgranej ekipy, która będzie podstawą funkcjonowania projektu o takiej skali. Po kilku miesiącach współpracy mogę powiedzieć, że nam się udało. W związku z tym… show must go on!

Wesołych świąt!

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Fantazmaty życzenia

[/fsn_text][fsn_text]

Z okazji nadchodzących wielkimi krokami świąt ekipa Fantazmatów pragnie życzyć czytelnikom zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, a także wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

[/fsn_text][/fsn_column][/fsn_row]

“Opowieści niesamowite” Marcina Rusnaka – szkic okładki

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Prace nad naszą pierwszą antologią w pełni, a już teraz możemy zakomunikować, że wcześniej otrzymacie mniejszy, ale równie interesujący prezent. Pracujemy nad wznowieniem ebooka Marcina Rusnaka, czyli Opowieściami niesamowitymi. Poniżej prezentujemy szkic okładki autorstwa Łukasza Matuszka.

[/fsn_text][fsn_text]

Opowieści niesamowite szkic

[/fsn_text][/fsn_column][/fsn_row]

Czas upływa!

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Przypominamy, że lada moment zakończymy przyjmowanie tekstów na konkurs. Opowiadania można wysyłać do końca tygodnia (01.10, godzina 23.59)!

[/fsn_text][/fsn_column][/fsn_row]

Powiedz o nas znajomym

Jesteśmy dla wszystkich