Ekonomia językowa

[fsn_row][fsn_column width=”12″][fsn_text]

Ekonomia językowa

Izabela RyżekDawid Wiktorski

„Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę.” (Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem)

Chociaż brzytwa Ockhama nie jest tworem nowym (bo liczy sobie kilkaset lat), to jej początków możemy dopatrywać się już w starożytności (założenia zasady ekonomii myślenia Platona czy Arystotelesa), w filozofii średniowiecznej (Bonawentura, Jan Duns Szkot), aż w końcu William Ockham zradykalizował te poglądy i uczynił je istotnym elementem swojej filozofii. Co ciekawe, samo sformułowanie „brzytwa Ockhama” pojawiło się dopiero kilkaset lat po śmierci filozofa (w 1347 roku). Sformułowanie zostało ukute przez Liberta Froidmonta (naukowca i teologa). Słowo „brzytwa” wzięło się najprawdopodobniej stąd, że Ockham posługiwał się tym założeniem równie precyzyjnie i często niczym brzytwą. Zasada ta miała być narzędziem krytyki nadmiernie rozbudowanych, spekulatywnych systemów nauczania i ogólnego uprawiania nauki na średniowiecznych uniwersytetach. Obecnie sprawdza się zarówno w naukach ścisłych, jak i humanistycznych.

Brzmi to z pewnością mądrze, jak jednak ma się do tego, czym zajmuje się na co dzień, czyli pisaniem i pracą nad tekstem?

Nie bez powodu brzytwa Ockhama to inaczej zasada ekonomii lub ekonomii myślenia, czyli dążenia do prostoty – mówiąc inaczej: nie należy niepotrzebnie komplikować sobie życia, jeśli nie jest to absolutnie koniecznie (a w 99,99% wypadków nie jest). Jeszcze inne słowo, którego można użyć, to parsymonia: najprostszy przebieg wydarzeń jest tym najbardziej prawdopodobnym.

Brzytwa Ockhama

Na samym początku oczywiście należy zaznaczyć jedną rzecz: poniższe uwagi i analizy są całkowicie subiektywne i nie trzeba się z nimi zgadzać, z pewnością warto jednak zwrócić uwagę na pewien trend w poprawkach. Posłużymy się przykładami dosłownie z życia wziętymi (czyli takimi, z którymi mieliśmy do czynienia). Ważna informacja: prezentowane fragmenty są w wersji „surowej”, mogą więc zawierać różnorakie błędy. Należy też pamiętać, że rozpatrujemy tylko sytuacje, gdy pozornie nieważna informacja nie okaże się kluczowa na przykład rozdział czy stronę dalej (zasada Strzelby Czechowa). Jeśli na przykład kubek na biurku bohatera odegra istotną rolę na drugim końcu powieści, informacja o jego obecności nie jest rzeczą zbędną! 

Zaznaczamy też, że część przykładów jest celowo przejaskrawiona.

Pierwszy, dość niepozorny fragment:

Deszcz dudnił o zrobiony z desek dach przybudówki.

Zdanie jest dość krótkie i przekazuje nam informację o marnej pogodzie. Wydawałoby się, że trudno zawrzeć tutaj niepotrzebne informacje, jeśli jednak przyjrzymy się temu zdaniu bliżej, widzimy informację, że dach przybudówki został zrobiony z desek. Czy informacja ta jest kluczowa w tej scenie? Zdecydowanie nie, sam fakt, z czego został zbudowany dach, nie zmienia tutaj zupełnie nic. Dlaczego więc nie skrócić zdania do:

Deszcz dudnił o dach przybudówki.

W ten sposób zachowaliśmy ważną informację i jednocześnie skróciliśmy zdanie o blisko 1/3. Inny, bardziej przejaskrawiony przykład, wygląda następująco:

Gdzieś w rogu słychać było delikatne pulsowanie cieknącej wody.

Tu akurat znajdujemy się na dość grząskim gruncie, bo zmiany mogą dotyczyć raczej stylistyki zdania, jednak, patrząc na resztę tekstu, można śmiało założyć, że autora po prostu poniosła wyobraźnia i tego typu fragmenty nie są istotnym elementem jego dzieła. Spróbujmy więc przebudować zdanie:

Gdzieś z rogu pomieszczenia dobiegał odgłos kapania.

Fragment znowu został skrócony, pozbyliśmy się zupełnie niepotrzebnej poetyckości i przy okazji doprecyzowaliśmy informację, gdzie w tym momencie znajdował się narrator: wewnątrz przybudówki. Kapanie jednoznacznie wskazuje, że dach był nieszczelny, informacja o „pulsowaniu” jest niepotrzebna (bo kapanie przekazuje nam najważniejszą informację, że woda wcale nie lała się ciurkiem).

Teraz zaś pora na bardziej ekstremalny przypadek:

Siostra wspięła się po wygiętych w półkole schodach na piętro, gdzie znajdowały się pokoje dziewcząt. Kilka lampek paliło się w długim korytarzu, niewiele wnosząc w wieczorny półmrok. Gdy zapadnie noc, staną się niezbędne, na razie jednak wyglądały bardziej na ozdoby. Drzwi do pokojów znajdowały się tylko po jednej stronie korytarza, przeciwna ściana była bowiem ścianą budynku, o czym świadczyło kilka wąskich okien, przez które teraz od czasu do czasu wpadał podmuch wiatru niosący strugi deszczu. 

Pięć i pół linijki tekstu, które do tekstu wnoszą… w zasadzie to nic. Pierwsze zdanie jest kluczowe, bo narrator przekazuje nam informację, kto i co robi (w tym przypadku siostra idzie do swoich podopiecznych). Drugie zdanie można potraktować dwojako, zarówno usunąć (bo informacja o porze dnia pojawiła się wcześniej), jak i zostawić do zbudowania lepszego nastroju ponurego, deszczowego dnia. Czy jest nam potrzebna informacja o tym, że lampki będą niezbędne, gdy zapadnie mrok (a zastanówmy się nawet, czy autor nie zaprzecza sam sobie, traktując lampki jako ozdobę, chociaż zapadała już wyraźna ciemność)? Podobnie czy trzeba informacji o tym, jak rzeczywiście wyglądała przybudówka, jeśli nie jest to informacja istotna w całej scenie, a my potrzebujemy realnie informacji tylko o tym, gdzie znajdowała się siostra? Zdecydowanie nie, spróbujmy zatem skrócić fragment:

Siostra wspięła się po schodach na piętro, gdzie znajdowały się pokoje dziewcząt. Kilka lampek paliło się w długim korytarzu, wnosząc niewiele światła w wieczorny półmrok.

Kolejny, krótszy i niepozorny przykład:

Niezgrabnie przykrył je odwróconymi do góry dnem czareczkami…

Wiemy, że czarka (czy też w tym przypadku: „czareczka”) to naczynie. Oczywiście różnią się one kształtem i niektóre mogą mieć półokrągłą podstawkę, tutaj jednak przykrywany element jest na tyle duży, że śmiało możemy założyć, że postawienie naczynia na nim nie pomogłoby w ukryciu konkretnego przedmiotu. Dlaczego więc nie skrócić fragmentu do takiej postaci:

Niezgrabnie przykrył je czareczkami…

Czytelnik bez problemu zwizualizuje sobie całą scenę, a my jednocześnie odchudzimy tekst o kolejne kilkanaście niepotrzebnych znaków.

Bardziej oczywisty przykład niepotrzebnego „bogactwa”:

– Statystycznie rzecz ujmując, to wychodząc na spacer z psem macie po trzy nogi.

Czy pies na spacerze ma dodatkowe nogi, które należałoby uwzględnić przy takich „obliczeniach”? Niespecjalnie, pies na spacerze nie różni się (przynajmniej fizycznie) od psa nie będącego na spacerze, dokonajmy więc odpowiedniej korekty:

– Statystycznie rzecz ujmując, ty i twój pies macie po trzy nogi.

Poniżej zaś znajduje się przykład klasycznego nadmiaru informacji w narracji, w tym przypadku dotyczący postaci, która jest dosłownie elementem tła, a jej rola (i ubiór) nie są iczym nawet mało ważnym w całej opowieści:

– Śpieszy nam się! Idź i powiedz swojemu szefowi, że przyjechał ten, na kogo czeka – zawołał twardym, stanowczym tonem, wwiercając się spojrzeniem w facjatę zakutego w hełm żołdaka. Nawet nie zastanawiał się, dlaczego mężczyzna na skórzany, żółto-purpurowy kaftan założony ma napierśnik ze zbroi płytowej, jako jedyny element mocniejszego pancerza. Zapewne resztę zbroi przepił gdzieś w oberży, a to, co zostało wystawiał na pokaz. Jedyną posiadaną przez niego bronią, która służyła mu również za podpórkę, był stary muszkiet z ostrzem zaczepionym pod lufą.

Strażnik pojawia się na początku opowiadania i jego rolą jest tak naprawdę zaanonsowanie przybyłego. Nie dochodzi do żadnej zażartej wymiany zdań, bójki czy nawet sugestii co do dalszych losów opowieści. Czy jest więc sens tak szczegółowo opisywać jego postać? Nie.

– Śpieszy nam się! Idź i powiedz swojemu szefowi, że przyjechał ten, na kogo czeka – zawołał twardo. 

Druga, bardziej rozbudowana wersja, może wyglądać tak:

– Śpieszy nam się! Idź i powiedz swojemu szefowi, że przyjechał ten, na kogo czeka – zawołał twardo.

Jedyną bronią strażnika, służącą mu również za podpórkę, był stary muszkiet.

Jeśli autor chciałby zaznaczyć, że sam strażnik był personą raczej miałką i niezbyt niebezpieczną, dobrze zachować informację o muszkiecie (czyli broni absurdalnie niecelnej i niepraktycznej). Oczywiście warto też zwrócić uwagę na ostrze zaczepione pod lufą – to niezbyt szczęśliwe rozwiązanie, jeśli broń służyła za podpórkę. 🙂

Kolejny przykład:

– Spałaś tak długo, że to powinno ci spokojnie wystarczyć na regenerację.

W powyższej wypowiedzi problemem jest nawet nie tyle brak ekonomii, co fakt, że kwestia ta wypada wybitnie nienaturalnie (zastanówcie się, czy w codziennym życiu zwrócicie się do kogoś w stylu „Czy możesz przygotować mi ten aromatyczny napój z palonych i mielonych ziaren kawowca?” czy może raczej będzie to coś w stylu „Zrobisz mi kawę?”). Naprawić ten problem można bardzo szybko:

– Spałaś wystarczająco długo.

Wypowiedź bohatera jednocześnie stała się bardziej naturalna (przekazywana informacja jest krótka i zwięzła, a czytelnikowi nie trzeba podsuwać dosłownie wszystkiego pod nos), a sam dialog skrócony.

Inny przykład niepotrzebnych informacji?

– W mieście doszło do zdrady – powiedział rano po nabożeństwie. Miał na sobie prostą, zakonną szatę w kolorze brązowym.

Czy powyżej informacja o kolorze szaty (czy w ogóle o fakcie, że miał na sobie szatę zakonną) jest potrzebna? Zdecydowanie nie.

– W mieście doszło do zdrady – powiedział rano po nabożeństwie.

Zastosowanie ekonomii językowej, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwe, szczególnie przy tworzeniu własnego tekstu. Przede wszystkim najważniejszym problemem jest fakt, że wszystko zależy zarówno od kontekstu, jak i stylu, w jakim chcemy przekazać konkretne informacje (zaznaczamy jednak, że silenie się na niepotrzebną poetyckość w 99,99% przypadków da efekt odwrotny od zamierzonego). Przede wszystkim, raczej nie warto zajmować się tym przy samym pisaniu – surową wersję tekstu należy potraktować raczej jak diament, który dopiero oszlifujemy do formy brylantu. Wtedy warto przyjrzeć się po kolei każdej linijce tekstu i pomyśleć, czy informacje, które chcemy przekazać czytelnikowi, są w ogóle potrzebne lub czy nie da się uczynić tego w prostszej, bardziej przejrzystej formie. Pozwoli to nie tylko na skrócenie tekstu (w bardziej ekstremalnych przypadkach nawet o kilkanaście procent), ale głównie na skondensowanie narracji i sprawienie, że czytelnik nie będzie musiał przy lekturze zwracać uwagi na niepotrzebne rzeczy, które nie służą niczemu poza rozepchaniem tekstu.

[/fsn_text][/fsn_column][/fsn_row]

Powiedz o nas znajomym

Jesteśmy dla wszystkich

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.

Fantazmaty poziom